sobota, 6 czerwca 2015

Wycieczka rowerowa nad zaporę w Goczałkowicach

Długi weekend mija Nam bardzo intensywnie. Wprawdzie piątek był normalnym dniem roboczym, ale nie można było nie skorzystać z okazji, aby wziąć urlop. Każdy wolny dzień staramy się spędzić jakoś inaczej. Pogoda sprzyja, dlatego siedzenie w domu przed komputerem nie ma najmniejszego sensu.

A więc wybraliśmy się na rower...

Trasa jak zwykle - prosto przed siebie. Wyjechaliśmy sobie w trasę okolicznych wsi - Kiczyce, Pierściec, Rudzica, Iłowica. W końcu po dużych trudach zauważyliśmy spore ilości zbiorników wodnych oraz zaporę, gdzie dzień wcześniej byliśmy samochodem (dla obadania sytuacji). Pomijając fakt, że nie można wierzyć nawigacji, która często lubi prowadzić na około zamiast najbardziej optymalną ścieżką.




Oczywiście samochody są dla ludzi wygodnych, a rowerem jednak każdy z Nas musi włożyć sporo wysiłku aby "wypedałować" przebyte kilometry. Plusem tego jest fakt, że zwiedzamy i uprawiamy sport jednocześnie.


 Przyroda jak to przyroda. Standardowo jak to u Nas. Obfite ptactwo oraz zające. Trafiły Nam się nawet i łabędzie :)


 Było ich dość sporo :) Przy takiej pogodzie nie muszą odlatywać do ciepłych krajów.



Oprócz tego kicały sobie zające. Dawno ich nigdzie nie widzieliśmy. Chyba temu, że przez chłodne dni spędzaliśmy mało czasu na dworze.


Podziwialiśmy wiejską przyrodę, wiejskie życie, domy okolicznych mieszkańców. W tym czasie aktualnie odbywały się żniwa. Trafiliśmy na ciekawe różowe domostwo... różowe.. huh? Chyba komuś zależało na oryginalności. Ten dom najbardziej rzucał się w oczy.


A obok domu ZETOR gotowy do pracy przy żniwach :) Życie na wsi wiąże się jednak z ciągłą pracą, nie tylko pracą zawodową, ale również pracą przy gospodarstwie domowym, zwierzynie czy właśnie żniwach.


I tak przebywaliśmy te wiejskie tereny które swoją drogą są bardzo spokojne i piękne. Jedziemy dalej. Pytamy o drogę. Instruowani i zmęczeni przez okoliczną ludność jedziemy dalej. Wcześniej jechaliśmy samochodem od strony Bielska-Białej przez Mikuszowice... trasa totalnie na około... tym razem kierujemy się w stronę boru Zabrzeskiego, gdzie już prosto mieliśmy dojechać do zapory.


Natrafiając już na tą tablice byliśmy już zaledwie 7 km od celu. Cała trasa w sumie wyniosła około 70 km. 35 km w jedną stronę plus minus. Pomijając fakt, że z powrotem wracaliśmy na około. Ktoś powie 70 km to wcale nie dużo. Może i tak, ale nasze mięśnie miały odmienne zdanie.

Ale dojechaliśmy :) Daliśmy radę :)


Teraz nadszedł czas na krótki odpoczynek i przyjmowanie odpowiedniej dawki witaminy D z otoczenia :) Karinka zadowolona :)




Mimo wewnętrznych kryzysów udało Nam się zwyciężyć. Bo dopóki walczysz... jesteś zwycięzcą!


Z powrotem było trochę gorzej. Bez uzupełnienia odpowiedniej dawki węglowodanów tj. Prince Polo Orzechowe oraz Kinder Bueno chyba byśmy nie dojechali. Wiemy, że nie do końca zdrowe ale magnez i cukier potrzebny jest przy dużym wysiłku.

Do zobaczenia na kolejnej wycieczce ;)





Brak komentarzy :

Prześlij komentarz

Dziękujemy za każdy pozostawiony komentarz!
Anonimie, bardzo Cię prosimy, podpisz się imieniem lub nickiem, będzie nam łatwiej Ci odpowiedzieć.

Miłego dnia życzy :-)
ZdrowoNaturalnie.pl

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Copyright © 2016 ZdrowoNaturalnie.pl , Blogger